Domek przy ulicy Głębokiej cz. 3 (Wolski Włodzimierz)
Strona 81
wejścia, tylko od podwórka, także ogrodzonego, zasadzimy lipy, jarzębiny, kalinę, w której czerwone korale lubią stroić się tak dziewczęta i chłopaki.
— Wszystko to wybornie... a teraz koszt mniej więcej?
— W Gierzejach, których bory, dzięki Bogu, nie są tak bardzo przetrzebione i budulcu nie brak, chata sama kosztować będzie od sześciu do ośmiu set złp.1 Takich chat wystawić trzeba przynajmniej dwadzieścia, zdaje mi się.
— Więcej.
— Dodawszy do tego zabudowania, kilkanaście dwojaków albo kilka czworaków dla dzisiejszych kopiarzy, a następnych wyrobników czy tam parobków, koszt oczywiście wyniesie kilkadziesiąt tysięcy. Jednak, jakeś pan sam powiedział, jest to pieniądz nie tylko nader uczciwie, ale i nader pożytecznie wydany, na którym pod każdym względem korzyść dla właściciela. W chatach zaś obszerniejszych, wygodniejszych, gdzie na podłodze cielęta, prosiaki, a często ich rodzice, zwłaszcza też przy drugich gościć nie będą tak za pan brat jak dotychczas na klepiskach; gdzie zimą i latem okienko da się uchylić i swobodniej można odetchnąć, zdrowsze i silniejsze plemię będzie mieszkało, dla którego i pracować, i zarabiać, choćby tylko z tego względu, będzie już łatwiej.
— Zawsze jednak tak jak cała dzisiaj umysłowo pracująca gromadka w rozlicznych kierunkach i pan w swoim fachu skłaniasz się, o ile możności, ku klasie niższej, dbając o jej dobro i postęp... a tracisz z oka wyższą, szlachecką, właścicielską, którą
in statu quo
 
 
1Lat temu kilkanaście. Dziś w stronach nawet borzystych kosztowałaby znacznie więcej. (Przyp. autora.)