Domek przy ulicy Głębokiej cz. 3 (Wolski Włodzimierz)
Strona 44
Słuchaj no, Józiak, on cię bardzo lubi... namów go oto i zajdźcie tu razem. Powiedz mu, że się Marcychna skarżyła, że jej chrzestny zapomniał o niej... miarkujesz?
Szybko przebiegając wszystko to w myśli, Józiak zadumał się przez chwilę i na ruchliwej, otwartej jego twarzy kilka tych wrażeń rysowało się przelotnie, lecz i wyraziście. Michałka śledziła bacznie każdego zadrgnięcia, najlżejszej zmiany, a twarz jej wywiędła tenże sam wyraz co u niego przybierała co chwila, jakby jedno życie grało w dwu tych istotach, tylko że u chorej kobiety, ognistego przedtem ustroju, myśl i uczucie działało z gorączkową gwałtownością. Wiedziała doskonale, nim ją nawet ojciec Jakub wtajemniczył, czemu Józiak rumienił się zawsze na wspomnienie Marcysi, a zasępiał na każdą wzmiankę o Gulmańcewiczu; gniewało ją, że kowalczance mógł się spodobać bardziej ktoś inny, i współczuła ból zazdrosny, co musiał przepełniać serce chłopczyny. Przypuszczając, że Gulmańcewiczowa koniecznie usiłuje jak najprędzej ożenić syna z kowalczanką i że Szczepaniak musiał dorobić się niemałych pieniędzy, gniewało ją najbardziej, że choroba nie dozwala jej przyjrzeć się temu bliżej i wybadać, spróbować się w zabiegach z panią Gulmańcewicz, przed żadnym środkiem nie cofnąć się, aby tylko stało się tak, jak Józiak pragnie.
Szybko przebiegając wszystko to w myśli, Józiak zadumał się przez chwilę i na ruchliwej, otwartej jego twarzy kilka tych wrażeń rysowało się przelotnie, lecz i wyraziście. Michałka śledziła bacznie każdego zadrgnięcia, najlżejszej zmiany, a twarz jej wywiędła tenże sam wyraz co u niego przybierała co chwila, jakby jedno życie grało w dwu tych istotach, tylko że u chorej kobiety, ognistego przedtem ustroju, myśl i uczucie działało z gorączkową gwałtownością. Wiedziała doskonale, nim ją nawet ojciec Jakub wtajemniczył, czemu Józiak rumienił się zawsze na wspomnienie Marcysi, a zasępiał na każdą wzmiankę o Gulmańcewiczu; gniewało ją, że kowalczance mógł się spodobać bardziej ktoś inny, i współczuła ból zazdrosny, co musiał przepełniać serce chłopczyny. Przypuszczając, że Gulmańcewiczowa koniecznie usiłuje jak najprędzej ożenić syna z kowalczanką i że Szczepaniak musiał dorobić się niemałych pieniędzy, gniewało ją najbardziej, że choroba nie dozwala jej przyjrzeć się temu bliżej i wybadać, spróbować się w zabiegach z panią Gulmańcewicz, przed żadnym środkiem nie cofnąć się, aby tylko stało się tak, jak Józiak pragnie.
www.heavyvisions.pl