Domek przy ulicy Głębokiej cz. 3 (Wolski Włodzimierz)
Strona 35
my jeszcześmy się nie znali... A jak się poznamy, to się może i pokochamy.
Paweł, coraz bardziej zdziwiony, milcząc uścisnął mu rękę.
— Urządzę panu elegancko apartamenciki i po przyjeździe z Gierzejów — do nas od razu. Dla rozrywki masz u mnie bilard, szachy, jeść lubię bardzo dobrze, żona ma najświeższe książki — rzekł siadając znowu — towarzystwo się u nas zbiera dosyć niczego, a kto umie tego wszystkiego używać właściwie, to mu nie tylko nie przeszkadza, ale dopomaga w pracy. Zresztą, un coup d'essai! Zgoda?
— Jako próba, czy państwo będziecie ze mnie kontenci... zgoda! — rzekł z cicha Paweł rumieniąc się nieco. Zoczył twarz pani Anieli, która ciekawie zajrzała przez portierę i zniknęła.
— Brawo! Pozostaw mi pan urządzenie tego wszystkiego. Kobietom ani słowa o kapliczce. A teraz jeszcze po kieliszku i chodźże pan pogadać z płcią nadobną! Daję słowo, przynajmniej żona moja zasługuje na to, żebyś jej zrobił zaszczyt słów kilkunastu — rzekł kręcąc wąsa i spoglądając nieco dyplomatycznie na Pawła.
Pani Celestynowa i panna Karolina dowiedziawszy się, że Paweł przystał na propozycję Beleńskiego, nie wiedziały, jak mu podziękować za prawdziwą łaskę (wyrażenie panny Karoliny). Roześmiał się nawet wesoło wyrostek Staś, zarumieniony jak upiór. Matka schwytawszy go na gorącym uczynku, jak prawie publicznie wyciągnął ojczymowi sygarniczkę z kieszeni i chciał przywłaszczyć sobie kilka hawanek, pod
Paweł, coraz bardziej zdziwiony, milcząc uścisnął mu rękę.
— Urządzę panu elegancko apartamenciki i po przyjeździe z Gierzejów — do nas od razu. Dla rozrywki masz u mnie bilard, szachy, jeść lubię bardzo dobrze, żona ma najświeższe książki — rzekł siadając znowu — towarzystwo się u nas zbiera dosyć niczego, a kto umie tego wszystkiego używać właściwie, to mu nie tylko nie przeszkadza, ale dopomaga w pracy. Zresztą, un coup d'essai! Zgoda?
— Jako próba, czy państwo będziecie ze mnie kontenci... zgoda! — rzekł z cicha Paweł rumieniąc się nieco. Zoczył twarz pani Anieli, która ciekawie zajrzała przez portierę i zniknęła.
— Brawo! Pozostaw mi pan urządzenie tego wszystkiego. Kobietom ani słowa o kapliczce. A teraz jeszcze po kieliszku i chodźże pan pogadać z płcią nadobną! Daję słowo, przynajmniej żona moja zasługuje na to, żebyś jej zrobił zaszczyt słów kilkunastu — rzekł kręcąc wąsa i spoglądając nieco dyplomatycznie na Pawła.
Pani Celestynowa i panna Karolina dowiedziawszy się, że Paweł przystał na propozycję Beleńskiego, nie wiedziały, jak mu podziękować za prawdziwą łaskę (wyrażenie panny Karoliny). Roześmiał się nawet wesoło wyrostek Staś, zarumieniony jak upiór. Matka schwytawszy go na gorącym uczynku, jak prawie publicznie wyciągnął ojczymowi sygarniczkę z kieszeni i chciał przywłaszczyć sobie kilka hawanek, pod
www.heavyvisions.pl