Domek przy ulicy Głębokiej cz. 3 (Wolski Włodzimierz)
Strona 22
— Wybornie, jak matkę kocham, wyśmienicie! poczekaj... zawiążę ci jeszcze chustkę na szyję i uczeszę — dodał robiąc mu naumyślnie węzeł niezgrabny i nierówną linijką rozdzielając włosy.
 
VI
Pani eks-pułkownikowa, obecnie pani Celestynowa, postanowiła w porozumieniu z pasierbicą, panią Anielą, koniecznie tego roku wydać za mąż pannę Karolinę. Mimo bo wrażliwości na usiłowania rozmaitych konkurentów jeszcze w podlotkowych latach, ta panna Karolina chyba się uparła, żeby pozostać pełnoletnią a niezdobytą twierdzą. O brak jednak chęci lub też usposobienia do hymenu nie można było posądzać osoby, żadnej, zdaje się, skłonności nie mającej do ówczesnego emancypacyjnego marzycielstwa. Celestynowa w tym tylko celu przybyła do Warszawy i zamieszkała u pasierbicy, która w dużym domu, odziedziczonym po stryju, zajmując całe pierwsze piętro, najchętniej pół mieszkania odstąpiła, rada nie tylko rodzeństwu, które kochała, macosze, którą lubiła, ale. i liczniejszemu towarzystwu, co ożywi obszerne, wysokie pokoje wykwintnego apartamentu, gdzie i w obecności małżonka byłoby może nieraz milcząco i pusto, gdyby nie dźwięczał po nich piskliwy krzyk dziecięcia, ów najwdzięczniejszy flecik dla ucha matki każdej.
Pani Celestynowa korzystając ze stosunków pasierbicy, z mężowskich i swoich własnych, które poodnawiała, zamierzyła wydawać wieczory, na których by wdzięki i cena jej córki mogły zwabić jakiego żonkosia z czupryną, łysego lub nawet szpakowatego spo-