Domek przy ulicy Głębokiej cz. 3 (Wolski Włodzimierz)
Strona 20
— A strzeżże mnie, Boże! Przeszłyby mi suknie i włosy dymem od tytuniu. I tak słychać go tu comme il faut, dlatego nie zdejmuję płaszcza i jeżeli pozwolisz, włożę kapelusz — dodał zasadzając gibus na ufryzowaną czuprynę, w mnóstwo loczków pudelkowatych.
Józiak, wybrawszy sobie książkę do czytania, odszedł wkrótce, a Paweł ubierał się niechętnie.
— Wiesz też, Pawełku, jaka twoja największa wada? — rzekł pieszczotliwie jego brat wujeczny.
— Ciekawym.
— Jesteś za dobry. Z takim na przykład stolarczykiem zupełnie za pan brat obcujesz... Powiadam ci z doświadczenia, mon cher Paul, że to niedobrze, i żałuję teraz jak najmocniej, żem się spoufalił ze Szczepaniakami.
— Ze Szczepaniakami czy ze Szczepaniakówną?
— Strzeżże mnie, Panie! Pardonnez à moi, mon cher, mniemasz może, że ja usiłowałem spodobać się jej albo że ona niby mnie się spodobała... Broń mnie, Boże! — zawołał uśmiechając się z próżnością.
— Przystojna, niczego dziewczyna! Nic dziwnego, że by się i spodobać mogła... ale jeśli to prawda, że ci się nie spodobała, co ja tłumaczę, że przestała się podobać, to tym ci lepiej, Marcelku!
— Ach, jaka piękna toaletka, skąd to dostałeś, gdzie kupiłeś? I lusterko zgrabne... i skrytki.
— Łajałeś mnie, że się poufalę z Józiakiem, a to on, widzisz, wystarał mi się takiej toaletki za cztery ruble.
— A zmiłuj się, Pawełeczku, dam ci pięć w tych dniach, odstąp mi.
— Daruj, kochanie, że ci odmówię... Dałem sobie
Józiak, wybrawszy sobie książkę do czytania, odszedł wkrótce, a Paweł ubierał się niechętnie.
— Wiesz też, Pawełku, jaka twoja największa wada? — rzekł pieszczotliwie jego brat wujeczny.
— Ciekawym.
— Jesteś za dobry. Z takim na przykład stolarczykiem zupełnie za pan brat obcujesz... Powiadam ci z doświadczenia, mon cher Paul, że to niedobrze, i żałuję teraz jak najmocniej, żem się spoufalił ze Szczepaniakami.
— Ze Szczepaniakami czy ze Szczepaniakówną?
— Strzeżże mnie, Panie! Pardonnez à moi, mon cher, mniemasz może, że ja usiłowałem spodobać się jej albo że ona niby mnie się spodobała... Broń mnie, Boże! — zawołał uśmiechając się z próżnością.
— Przystojna, niczego dziewczyna! Nic dziwnego, że by się i spodobać mogła... ale jeśli to prawda, że ci się nie spodobała, co ja tłumaczę, że przestała się podobać, to tym ci lepiej, Marcelku!
— Ach, jaka piękna toaletka, skąd to dostałeś, gdzie kupiłeś? I lusterko zgrabne... i skrytki.
— Łajałeś mnie, że się poufalę z Józiakiem, a to on, widzisz, wystarał mi się takiej toaletki za cztery ruble.
— A zmiłuj się, Pawełeczku, dam ci pięć w tych dniach, odstąp mi.
— Daruj, kochanie, że ci odmówię... Dałem sobie
www.heavyvisions.pl