Domek przy ulicy Głębokiej cz. 3 (Wolski Włodzimierz)
Strona 10
waląc się pięścią w czoło i muskając wąsięta. — Żydówka! daj no tu jeszcze buteleczkę!
— Dosyć, daję najświętsze słowo honorowe, ust nie umoczę.
— Jużci! A czemu nie? Kto tak gada, a gada dobrze, to wartło, żeby i odwilżył gębę.
— Więc — wrzasnął Jabłuszko kładąc obie ręce na ramionach Szczepaniaka — kumie poczciwy, radziłbym z serca pomieniać się na domek, radziłbym. Kilka ratek corocznie po parę tysięcy to niewiele, to bardzo tanio, na moje honorową poczciwość. Spróbujcie, poradźcie się jakiego adwokata, kupić, jak kupić, potargować nie zawadzi. Wszakże pani Kontrolerowej nie krzywdzimy, bo, zaręczam najhonorowszym słowem, dałbym się pierwej posiekać w kawałki, niż żeby na łepek od szpilki miała stać się jej krzywda. Wilczy Dołek z kamieniczką zostają w jednym ręku, w familii waszej: państwa Szczepaniaków i Gulmańcewiczów.
— Hulamy na weselu dwa dni i dwie noce, do stu par kamaszów, czyli: wilk syty i owca cała — sakr-Metternichu! — zawołał Porucznik.
— Nie przystanie pani Kontrolerowa, czego nie przypuszczam, to trudno! Sprawa sprawą, najświęciej wygramy, ale będzie musiała zapożyczyć się u Żydów i grube zapłacić procenta, oj grube! A kto raz się wda z lichwiarzami, to mieszkając na przedpieklu, diabła w kumy prosi. Z najłatwiejszych najłatwiejsze dostać pieniędzy mając hipotekę. Wilczego Dołku wprawdzie czyściuteńka jak słoneczko, ale jeszcze w sporze, jeszcze nasza i niby nie nasza, rozumiecie?
— Ba! musi pani Kontrolerowa nie rozumie tak dokumentnie... poczciwa, kochana pani — niech jej Bóg da najdłuższe zdrowie — dumnać tam ona, dumna — mądra, siarczyście mądra — ale gdzie to tam takiej
— Dosyć, daję najświętsze słowo honorowe, ust nie umoczę.
— Jużci! A czemu nie? Kto tak gada, a gada dobrze, to wartło, żeby i odwilżył gębę.
— Więc — wrzasnął Jabłuszko kładąc obie ręce na ramionach Szczepaniaka — kumie poczciwy, radziłbym z serca pomieniać się na domek, radziłbym. Kilka ratek corocznie po parę tysięcy to niewiele, to bardzo tanio, na moje honorową poczciwość. Spróbujcie, poradźcie się jakiego adwokata, kupić, jak kupić, potargować nie zawadzi. Wszakże pani Kontrolerowej nie krzywdzimy, bo, zaręczam najhonorowszym słowem, dałbym się pierwej posiekać w kawałki, niż żeby na łepek od szpilki miała stać się jej krzywda. Wilczy Dołek z kamieniczką zostają w jednym ręku, w familii waszej: państwa Szczepaniaków i Gulmańcewiczów.
— Hulamy na weselu dwa dni i dwie noce, do stu par kamaszów, czyli: wilk syty i owca cała — sakr-Metternichu! — zawołał Porucznik.
— Nie przystanie pani Kontrolerowa, czego nie przypuszczam, to trudno! Sprawa sprawą, najświęciej wygramy, ale będzie musiała zapożyczyć się u Żydów i grube zapłacić procenta, oj grube! A kto raz się wda z lichwiarzami, to mieszkając na przedpieklu, diabła w kumy prosi. Z najłatwiejszych najłatwiejsze dostać pieniędzy mając hipotekę. Wilczego Dołku wprawdzie czyściuteńka jak słoneczko, ale jeszcze w sporze, jeszcze nasza i niby nie nasza, rozumiecie?
— Ba! musi pani Kontrolerowa nie rozumie tak dokumentnie... poczciwa, kochana pani — niech jej Bóg da najdłuższe zdrowie — dumnać tam ona, dumna — mądra, siarczyście mądra — ale gdzie to tam takiej
www.heavyvisions.pl